Piec i palnik na pellet


Najważniejsze elementy

W niniejszym wpisie opisuję moje przygody z pelletem. Powyżej zobrazowałem najważniejsze aspekty, które trzeba brać pod uwagę decydując się na tego rodzaju paliwo. Szczegóły w tekście poniżej.


Geneza

Jestem posiadaczem niewielkiej nieruchomości w górach. Miała ona od początku kilka zalet ale też i wad. Do jednej z nich zaliczało się ogrzewanie. Opierało się o zwykły piec węglowy, który miał automatyczny podajnik z optycznym układem wspomagającym podawanie paliwa i mechanizmem węchowej detekcji stanu spalin. Tym podajnikiem byłem ja. Przyznaję, że nie byłem tym faktem oczarowany. Konieczność ręcznego podawania paliwa jest bardzo uciążliwa. Realia były takie, że po przyjeździe (piątek wieczorem) do zimnego domku zimą rodzina owijała się w koce a ja po rozebraniu się „do rosołu”, ponieważ kotłownia była siwa od sadzy dygocąc z zimna brałem się za rozpalanie. Już ten proces generował delikatną chmurkę dymu nieco okraszoną pyłem węglowym. Ponieważ po około godzinie od rozpalenia trzeba konkretnie zasypać węgla siedziałem w zimnie i czekałem na wykonanie kolejnego załadunku.

Po pierwszym solidnym podsypaniu węgla jako tako obmywając się zimną wodą (piec „szedł” na grzanie) szedłem spać na cztery godziny. No trzeba było przecież znowu dosypać węgla! Zimowy weekend czynił więc ze mnie palacza, którego nieco już siwe włosy odzyskiwały ciemniejszą barwę (niestety znikała po powrocie do domu i porządnej kąpieli) a płuca były solidnie wypełnione „górskim” powietrzem. Pominę opisy czyszczenia pieca, komina, wynoszenie popiołu, nanoszenie węgla, opis zapachów, wszechobecnego, tłustego i czarnego kurzu i innych przypadłości. Ogólnie liczę na inteligencję czytającego, co myślałem, jak to robiłem i jakie słowa często cisnęły mi się na usta i jaką to „przyjemność” miałem z tych wyjazdów. Zdesperowany postanowiłem to zmienić, by uwolnić się od roboty a przede wszystkim wszechobecnego brudu, brudu i jeszcze raz brudu na ciele, w płucach i całym domu. Wyjazd na weekend by tylko palić i sprzątać skutecznie zabijał jakąkolwiek przyjemność z posiadania domku.

Kotłownia wyglądała tak:

Rozterki

Jedyną opcją rozwiązania opisanej powyżej sytuacji była decyzja o zmianie ogrzewania. Poniżej krótko o każdej rozważanej przeze mnie alternatywie.

Ekogroszek – mocno brałem pod uwagę piec z automatycznym podajnikiem, którego użycie z racji braku konieczności otwierania paleniska powinno zmniejszyć ilość dymu. Dalej pozostawała kwestia rozpalania, odbierania popiołu i zasypywania węgla. Co prawda w innej postaci niż bryły na łopacie, ale zawsze z podejrzeniem, że pylić zasypywanie trochę będzie. Popiół i pył mnie zniechęcały.

Gaz – odpadł w przedbiegach, bo go tam w rurze nie ma i się na niego nie zanosi, a sąsiad mający zbiornik zlikwidował go po dwu sezonach. Poddałem się, zbiornika zresztą nie miałem gdzie dać. Gaz odpadł.

Prąd – super sprawa dla kogoś, kto ma dużo kasy i nie ma problemów z jej dopływem. No ja nie mam aż tyle, by tak grzać. Koszty stałe mnie odrzuciły. Dodatkowo w górach stawki są nieco inne niż w mieście. Prąd naprawdę odpada. To nie Norwegia, gdzie w hotelu widziałem okna z jedną szybą(!) a i tak było ciepło, bo osada miała swoją własną elektrownię wodną i grzali ile chcieli.

Pellet – z opisów w Internecie wynikało, że to najlepsza alternatywa do węgla. Zapewnia dużo większą czystość, większe możliwości sterowania i podobno nie aż tak wyższe koszty od węgla. Zdesperowany nie tyle robotą, co brudem, podjąłem decyzję, że w to wchodzę. Jestem gotowy płacić dwa razy więcej za opał aby uniknąć koczowania pod piecem i sprzątania grubych pokładów warstw sadzy. Teraz pozostało „tylko” wybrać piec.

Wybór pieca

Przeszukując przepaściste głębiny Internetu zorientowałem się, że piec to jedno, ale palnik i gatunek pelletu to drugie. Pełny obaw, by nie podjąć błędnej ale zarazem kosztownej pomyłki straciłem co najmniej rok na wyrabianiu sobie opinii. Fora, instalatorzy, znajomi stali się moim źródłem informacji na temat peletu. Słuchałem i czytałem opinie posiadaczy. Okazało się, że zły pellet potrafi zrobić na palniku szlakę i nie jest ona bynajmniej łatwa do usunięcia. A więc znowu miałem być „towarzyszem” pieca? Hmmm… Ludzie jednak kupują takie piece i nawet spotkałem zadowolonych użytkowników, którzy dokonali najprostszej możliwej modyfikacji kotłowni wstawiając do pieca węglowego palnik na pellet. Opowiadali, że pellet „opalił” piec ze smoły a i komin nie wymaga czyszczenia. Zaczęło mi się to podobać. Rozwiązanie mini odrzuciłem, ponieważ posiadana przeze mnie instalacja miała kilka wad i przy okazji zmiany pieca chciałem je usunąć. Skupiony przede wszystkim na znalezieniu naprawdę dobrego palnika trafiłem na rozwiązanie firmy Pellas z palnikiem posiadającym obrotową komorę spalania. Szczegóły na ich stronie. Ponieważ firma nie robi pieców trzeba było poszukać producenta kotłów, który ich palniki montuje w swoich produktach dając gwarancję poprawnego dobrania pieca do mocy palnika. Internet i rozmówcy doprowadzili mnie do firmy Kamen, która aż tak blisko od Śląska nie jest. Ostateczny wybór to palnik Revo Mini i piec Kamen Pellet Komfort. Jak to się sprawdzi zobaczę w praktyce i opiszę dalej. Opisu powodów wyboru i dróg dojścia do ostatecznego celu oszczędzę czytelnikowi. Każdy sam zaliczyć musi tą drogę. Od razu współczuję.

Wybór instalatora

Ponieważ konieczna była przebudowa kotłowni, zmiana paru zaworów, bojlera, dodanie kaloryfera i coś tam jeszcze zdecydowałem się, że „kupię” całe rozwiązanie w pakiecie jako usługę. Szukanie instalatora i kupowanie mu tego i owego, żeby skończył pracę jakoś mi się dobrze w zamiarze nie kojarzyło. A skoro ci z Kamena mają dystrybutora niezbyt daleko od miejsca montażu, to do nich zadzwoniłem z pytaniem, czy sprzedadzą mi tylko piec, czy zrobią „full service”. Zadzwoniłem wcześnie, bo w maju (2016), mając świadomość, że w listopadzie to będzie trudno zrealizować inwestycję w spokoju i bez nerwów. Z doświadczenia wiem, że tak zwane czynniki obiektywne potrafią położyć każdy harmonogram. Nie chciałem pośpiechu, stąd ten maj.

TOK-MET

Najbliższym dystrybutorem firmy Kamen w okolicy jest firma „TOK-MET„. I do nich właśnie zadzwoniłem. Chociaż nie kieruję się pierwszym wrażeniem, bo sprzedawca mógł się właśnie pokłócić z żoną i przeżywać wewnętrzne rozterki jak się nie poddać i choć raz mieć rację, rozmowa tchnęła spokojem i profesjonalizmem. Szczerze piszę, że byłem bardzo miło potraktowany i czułem, że jestem ważny dla mojego rozmówcy. Po ustaleniu szczegółowych wymagań i oczekiwań co do pieca, rozwiązań itp. ustaliliśmy, że odwiedzi mnie instalator w celu zorientowania się, co tak naprawdę jest do zrobienia, jak wyglądają drogi transportowe. Ogólnie chodziło o to, że kotłownia to nie bułka i wycena ma charakter indywidualny. Jest to jak najbardziej zrozumiałe i akceptowalne dla mnie. Instalator przyjechał o umówionym czasie i przejrzał całość instalacji oraz wysłuchał ze stoickim spokojem mojego jęczenia na posiadane rozwiązanie. Ponieważ naprawdę denerwowało mnie to, co działo się z ogrzewaniem w zimie moje prośby i opis wymagań były nacechowane pewną dozą emocji. Wspólne oglądanie cieknącego zaworu kaloryfera z zawieszoną na nim butelką po szamponie, by zbierać kapiący glikol nieco nas zbliżyły. Zawiesiłem ją, bo ciągłe mycie kafelek z tego tłustego lepiszcza mnie „@&$@*$@!!” na max. No i ta butelka to rozwiązała, choć urocza nie była. Jak ktoś jest ciekawy, to niech w komentarzu napisze prośbę, to odpiszę jakie flaszki są najlepsze na cieknące zawory i jak je przycinać, żeby dobrze wisiały. Jedna z moich próśb co do modyfikacji instalacji dotyczyła właśnie wymiany zaworów. Ogólny zachwyt z powyginanych paneli podłogowych (kapanie), uroczego czarnego pieca (pierwotnie czerwony), bojlera, co się wychładzał po 5 minutach odbioru ciepłej wody i innych utensyliów to raczej temat na inny wpis. Jeszcze raz napiszę, instalator wzbudził mój szczery podziw stoickim spokojem i brakiem jakiejkolwiek krytyki stanu zastanego.

Ocena pierwszego wrażenia firmy w skali 0-10: 10

Wycena

Po zebraniu wszystkich informacji i oceny sytuacji oczekiwałem na wycenę. Wiedząc czego oczekuję, ceny komponentów oraz znając mniej więcej realia rynkowe co do czasu i kosztów robocizny sporządziłem sobie samodzielnie szacunkową wycenę kosztów inwestycji. W sensownym czasie otrzymałem telefon od kierownika firmy „TOK-MET”, który wpisując się w konwencję mego stylu rozmowy uczciwie zaproponował mi, bym usiadł przy wysłuchiwaniu ceny rozwiązania. Jestem twardy i stałem wtedy i odważnie wysłuchałem ceny, by podjąć decyzję czy się decyduję na dalszą współpracę. Ryzykowałem, bo stałem akurat na schodach u ich szczytu. Zdecydowałem się, ponieważ:

  1. Miałem naprawdę dość tego, co grzało u mnie,
  2. Zaproponowana mi cena przekraczała moje oszacowanie jedynie o 1000 zł, a uprzedzając fakty nie doliczyłem do inwestycji paru drobiazgów, na potrzebę których nie wpadłem, a między innymi były to dwa baniaki stężonego glikolu do rozcieńczenia, których cena potrafi obalić z krzesła co słabszego klienta.

Zaproponowane mi rozwiązanie nazywam „full service”, ponieważ miałem się zgodnie z deklaracją o nic nie martwić, bo w ramach podanej mi ceny miało nastąpić całkowite zamknięcie inwestycji. Cała sfera prac, zakupów, transportu, rur, i tego wszystkiego co jest wymagane, leżała po stronie wykonawcy.

W związku z tym oceniam, że wycena ma charakter rzetelny i jest dokonana uczciwie bez generowania zbędnych kosztów.

Ocena wyceny w skali 0-10: 10

Transport pieca

Osobno skupiam się na montażu pieca, ponieważ zasadniczy problem z tym faktem związany był taki, że oczywiście najpierw należało zdemontować stary piec, by zrobić miejsce na nowy. Drugi problem to taki, że do samych drzwi prowadzi polna droga w dosłownym tego słowa znaczeniu o takiej jakości, że się tam zakopałem autem osobowym w lecie w porze suchej. Drugi raz wjazdu tam już nie zaryzykuję. Potem od drogi jest kawałek płaskiej (powiedzmy, że płaskiej) łączki a następnie strome zbocze porośnięte trawą. To obrazuje tak zwaną trasę, którą trzeba było pokonać transportując stary i nowy piec. Panowie (3 osoby) dowieźli piec w umówionym terminie w piękny, gorący dzionek (miły upał od rana) i dokonali dwu prac bez żadnego protestowania, przewracania oczami czy narzekań na zastaną sytuację. Pierwsza z nich polegała na zabraniu pieca starego, a druga na wniesieniu nowego. Współuczestniczyłem w tym procesie bardziej jako obserwator z racji tego, że dysponuję taką muskulaturą i możliwościami, że co drugi komar wygrywa ze mną na rękę. Panowie mieli deski, gumową taśmę transmisyjną i masę samozaparcia do pracy. Dodatkowym czynnikiem uprzyjemniającym były piękne okoliczności przyrody, na które składały się przede wszystkim stada szarych, gryzących bąków, które autentycznie doprowadziły do tego, że jednemu z panów krew ciekła po nodze. Całkowicie ręcznie wytargali stary piec i dali go na wskazane przeze mnie miejsce i tak samo postąpili z nowym piecem, tylko w drugą stronę. Opis nie oddaje tego trudu, który trzeba było w to włożyć. Cały proces zajął dzień, dzień! Ze względu na naprawdę dużą stromiznę zbocza zerwało się mocowanie palety bocznej wnoszonego pieca i ten zjechał po palecie na ziemię. W wyniku tego na jego boku powstało kilka rys na lakierze. Kompletnie nie robię z tego problemu, ponieważ ze względu na koszmarne warunki transportowe rysy kompletnie nie zmieniające wartości użytkowej pieca są dla mnie bez znaczenia. Bok pieca nie uległ bowiem wgnieceniu. Przyznać trzeba, że firma „TOK-MET” na moją sugestię, że nie ma sprawy i starczy to pomalować dostarczyła mi farbę i pędzel oraz zadeklarowała, że dokona pomalowania boku pieca. Przyznaję, że sam podjąłem się tego dzieła, ale do malowania kupiłem sobie wałek. Ponieważ w połowie pracy wałek się rozpuścił, to efekt jest jaki jest. Litościwie nikt nie skomentował jakości mojego malunku, choć rysy zostały zabezpieczone i temat uznaję za zamknięty.

Ocena transportu pieca w skali 0-10: 10 – 1(rysy) + 1(bardzo trudne warunki transportu) = 10

Budowa instalacji

Budowy instalacji dokonał pan Dawid Jeleśniański (tel.516808674 i dane osobowe za jego zgodą) sporadycznie pracując z osobą wspomagającą. Firma „TOK-MET” posiłkuje się nim jako podwykonawcą robót hydraulicznych, gdyż sama wprost nie realizuje tego typu prac. Z mojego punktu widzenia jako zamawiającego usługę fakt ten jest bez znaczenia. W trakcie pracy nastąpiła między innymi przebudowa doprowadzenia zimnej wody, montaż dodatkowego kaloryfera, zasobnika ciepłej wody, całej masy rurek, zaworów i elektroniki sterującej oraz oczywiście pieca z podajnikiem. Przyznaję, że o typie wykonywanych prac mam niejaki pojęcie, ponieważ ze względu na jakość poprzedniej instalacji ze szwagrem zamontowaliśmy dodatkowy kaloryfer w jednym z pomieszczeń. Fragment tej instalacji pozostał i rani dziś me oczy, gdyż jedna z rurek jest pochylona o około 2 stopnie. Piszę o tym dlatego, że sposób wykonywania instalacji przez pana Dawida był dla mnie bardzo dużym zaskoczeniem. Praca w końcu w kotłowni, a nie w salonie, odbywała się z permanentnym użyciem miarki i poziomicy. Wszystko było przymierzane, montowane „na sucho” ocenianie, a potem lutowane. Wszystko jest prościutkie, ułożone, dopasowane i uporządkowane i twórczo (zmieniłem w trakcie decyzję co do lokalizacji zasobnika) zaprojektowane. Rurki są porządnie pomocowane w uchwytach (ja ze szwagrem zrobiłem instalację samonośną). Poniżej umieszczone zdjęcia nie oddają jakości pracy. Z góry przyznaję, że jeżeli robiłbym hydraulikę w Katowicach, to zapłacę mu koszt dodatkowy za dojazd z Bielska ze względu na sposób i jakość pracy. Z pełną odpowiedzialnością deklaruję, że jest solidny, ambitny i kompetentny. Programy typu „usterka” z jego udziałem byłyby nudnymi filmami instruktarzowymi jak należy robić hydraulikę. Instalator wykonał również podłączenie elektroniki. Na zdjęciach wygląda to trochę na chaos, ale ilość czujników i koniecznych kabli przerosła moje pierwotne oczekiwania. Moją też decyzją było, by główny sterownik zawisł nad piecem na paskach samozaciskowych, co daje taki, a nie inny efekt optyczny, ale tak chciałem i to otrzymałem.

Ocena budowy instalacji w skali 0-10: 10

Kotłownia wygląda teraz tak:

Uciążliwość instalatorów

Postanowiłem także osobno opisać niemierzalne wprost zjawisko, jakim jest uciążliwość ekipy wykonującej prace. Przyznaję, że gdyby nie konieczność wiercenia otworów pod przeprowadzenia rurek czy otworów pod kołki montażowe, to w ogóle bym nie wiedział, że ktoś u mnie pracuje. Instalator nie słucha w ogóle radia, tylko stale robi! Nie łazi bez celu, tylko po narzędzia lub materiały. Nie domaga się niczego (sam robiłem mu kawę i herbatę). Niczego nie krytykuje („Panie! A kto panu to tak sp…!”) Nie wdaje się też w rozwlekłe dyskusje, a jeśli już coś mówi, to krótko i konkretnie. Słucha sugestii i bez przedłużania ustaleń realizuje zmiany wykonawcze („Dobrze.”), co nie znaczy, że nie ma na ich temat swojego zdania. W ogóle nikt z „TOK-METU” nie przeklinał! Więcej wasze dzieci poznają przekleństw, gdy opiekunce upadnie temperówka w przedszkolu niż gdyby cały tydzień obserwowały pracę tego instalatora. Z racji konieczności wędrował po całym domu (odpowietrzanie i przegląd instalacji, naczynie wzbiorcze na strychu i modyfikacja przelewu) lecz człowiek nie miał żadnych obaw, ponieważ widać, że jest to człowiek uczciwy i skromny. Był taki dzień, że chciałem mu powierzyć klucze, lecz nie okazało się to konieczne. Nie pali papierosów. Jak dla mnie osoba godna polecenia.

Ocena uciążliwości instalatorów w skali 0-10: 0

Zniszczenia i sprzątanie

W trakcie prac o charakterze bądź co bądź mogą wystąpić różne zniszczenia, straty oraz konieczność sprzątania po ekipie. Wiedząc o konieczności kucia stropu, wiercenia otworów itp. przykryłem meble folią na wszelki wypadek. Podłogi specjalnie nie zabezpieczałem, co okazało się faktycznie zbędne. W moim wypadku jedyne zdarzenia, które można uznać za stratę to niewielkie rozlanie się glikolu po wacie na stropie na strychu (instalator usunął zalany kawałek i uzupełnił zapasem leżącym obok), przypadkowe przebicie kabla, o którego istnieniu w stropie zapomniałem poinformować instalatora (naprawione i zabezpieczone w ramach prac) oraz wyciek niewielkich ilości glikolu z dwu odpowietrzników w procesie napełniania instalacji (sam jedną plamę posprzątałem, bo była obok ulubionego mebla żony, drugą sprzątnął instalator). Stary glikol z instalacji został praktycznie cały odzyskany, przefiltrowany i użyty ponownie. Nowego trzeba było dużo dolać, ponieważ objętość pieca, nowej instalacji i dodatkowych dwu kaloryferów wytworzyła taką konieczność. W trakcie prac instalator dbał o mienie i porządek. Oczywiste jest, że kurzu po meblach nie sprzątał w całym domu, ale miejsca swojej pracy miał stale uporządkowane. Normalne sprzątanie po pracach budowlanych nie jest przeze mnie uznawane w tym wypadku za nadmiarowy bałagan. Udało mi się też w trakcie ostatecznych porządków odkryć pod bojlerem pionowym resztki gruzu, choć cała reszta pomieszczenia z zasobnikiem była posprzątana. Bez zbędnych pytań instalator „odkrył” w łazience koło kotłowni wiadro, miotłę, szczotki, ścierki i mopy i czynił z nich użytek przez cały okres swojej pracy. Uważam, że normalną procedurą w trakcie tego typu prac powinno być regułą typowe zabezpieczenie cennych drobiazgów przed strąceniem i mebli przez zakurzeniem czy zalaniem, co każdy powinien zrobić we własnym zakresie. Nieumyślnie powstające w takich sytuacjach zniszczenia są ryzykiem, które należy brać pod uwagę.

Ocena zniszczeń w skali 0-10: 1 (wyciek glikolu stanowił ryzyko zalania mebla, folia go osłoniła)

Uruchomienie instalacji

Proces uruchomienia instalacji po całkowitym montażu odbywał się przy współudziale osoby z firmy „TOK-MET” oraz instalatora. Sterownik został skonfigurowany zgodnie z dokumentacją wstępnymi nastawami i piec poprawnie się rozpalił. I tu ciekawostka. Po starcie płomienia koło pieca pojawiła się niewielka kałuża. Niedowierzanie co do tego, że coś śmie cieknąć po jego pracy u pana instalatora skłoniło go do błyskawicznego przeglądu pieca od dołu poczynając. I tu bardzo szybko okazało się, że instalacja jest w porządku. Zarazem deklaracja Kamena co do sprawności pieca ma poważne uzasadnienie w zaobserwowanym przez osoby uruchamiające fakcie, że do czasu uzyskania temperatury około 40 stopni na piecu poziom odbioru ciepła ze spalin jest tak duży, że ulegają skropleniu i po prostu z króćca wychodzącego z pieca leje się woda. Dam wiadra i będzie spokój. Drugim problemem, który objawił się w trakcie testów było to, że nie działał obieg grzania ciepłej wody. Po kilkukrotnym przeglądzie instalacji i upewnieniu się co do poprawności jej złożenia instalator wpadł na pomysł, że problem może tkwić w innej kolejności zaworu zwrotnego i pompy. Dokonał modyfikacji instalacji i rzeczywiście problem zniknął. Jestem pod wrażeniem jego intuicji. Przyglądając się instalacji i zastanawiając czemu zaszło takie zjawisko dochodzę do wniosku, że zawór zwrotny spowodował wytworzenie się poduszki powietrznej nad pompą, co uniemożliwiało uruchomienie przepływu glikolu. Osoby uruchamiające wszystko mi pokazały i wszystko tłumaczyły. Po wygaszeniu pieca z ciekawości do niego zajrzałem. W środku wyglądał jak nowy po 1,5 godzinie działania a popiołu była około łyżka stołowa pyłu. W trakcie rozpalania z pieca wydobywa się odrobina dymu o zapachu palonego drewna, która nawet przy staniu koło pieca w ogóle nie jest uciążliwa i dusząca. Nikt nawet dyskretnie nie odkaszlnął. Dym szybko znika i nie stanowi żadnego problemu. Całość kosztów prac i materiałów do momentu poprawnego uruchomienia pieca nie została zmieniona. Cały czas byłem zapewniany i było to dotrzymane, że mam się o nic nie martwić. Polecam współpracę z instalatorem i firmą.

Zmiana zdania w kwestii oceny montażu: W związku z faktem, że odkryłem przy wymianie zasobnika na pellet, że sprężyna nie była całkowicie i poprawnie wyprostowana obniżam ocenę o 2 punkty.

Ocena uruchomienia w skali 0-10: 8

Pierwsze wrażenia

Do kotłowni po posprzątaniu można wchodzić w garniturze i białych skarpetkach, mimo, że piec działa.

Ponieważ wcześniej miałem już skonfigurowany moduł EcoNet to w zasadzie od razu zacząłem zabawy piecem przez dostarczane przez ten moduł oprogramowanie zarządcze. Proste i łatwe w obsłudze. Na razie wydaje się, że pomysł z zakupem tego rozwiązania jest trafiony. De facto dopiero po sezonie będzie można to w pełni ocenić. Zobaczymy, jak sobie system radzi, czy występują jakieś problemy i jakie jest realne zużycie paliwa.

Podsumowując: nie biorąc pod uwagę dalszych aspektów eksploatacyjnych jestem zadowolony.

Doświadczenia i wnioski z palenia (etap strojenia i testów)

Pierwsze rozpalenia przebiegły bez problemów w tym sensie, że piec uruchamiał się poprawnie. Zdecydowałem się natomiast na dokupienie czujnika pogodowego i uważam, że zakup takiego systemu bez tego elementu nie ma sensu. Na piecu zostawiłem nastawy domyślne ustawione przez instalatorów oraz wynikające z domyślnych propozycji producenta. Jak już pisałem, nie mieszkam stale w miejscu, gdzie działa piec. Przed jednym z przyjazdów zapaliłem piec zdalnie i po przyjeździe byłem nieco rozczarowany. Żona była całkiem rozczarowana. W domu nie było zimno ale 18 st. to nie była oczekiwana przeze mnie temperatura. Obejrzałem przebieg grzania na wykresie i stwierdziłem, że piec nie działał z pełną możliwą mocą. Po podłączeniu czujnika pogodowego skonsultowałem się z Panem Jackiem Wyszyńskim  z firmy Pellas, którego dane przekazała mi firma instalująca kocioł. Spędziliśmy na telefonie trochę czasu. Na notebooku zresztą też. Nie wdając się w rozwlekłe szczegóły Pan Jacek zdalnie dokonał aktualizacji oprogramowania elementów elektronicznych, gdyż system miał problemy z komunikacją z termostatem pokojowym, oraz pomógł mi przekonfigurować nastawy pieca kierując się informacjami na temat instalacji (czujnik zewnętrzny, zwykłe kaloryfery, zawór czterodrogowy itp.) Tu wyszła zaleta zastosowania czujnika temperatury zewnętrznej. Otóż jeden z parametrów pieca znacząco zwiększa jego moc wraz ze spadkiem temperatury na zewnątrz. Ważne też okazało się sterowanie zakresem mocy zależnym od różnicy temperatur: zadanej dla termostatu pokojowego i zmierzonej w pokoju. Zmieniłem również krzywe grzania. Na razie najmniej na dworze było -8st i nie widzę, by piec miał problemy z utrzymaniem zadanej temperatury w domu. Zmienił się także przy kolejnych wizytach odbiór termiczny domu. Przyjeżdża się i jest ciepło.

Ważna uwaga: Przyjazd spontaniczny nie bardzo wchodzi w grę. Chodzi o to, że ze względu na ogólną konstrukcję domu, istniejący układ CO oraz możliwości grzewcze pieca wychodzi na to, że z temperatury 12 st. do 21,5 st. grzeje jednak jakiś czas. W moim wypadku wygląda to tak, że podnosi temperaturę o około 0,5 st/godzinę. Wiedząc o tym rozpalam piec dobę przed przyjazdem i zastaję dom zagrzany.

Istotna obserwacja jest taka, że już po zagrzaniu domu utrzymanie jego temperatury nie stanowi na razie dla pieca żadnych problemów. Działa mniej więcej 35% czasu na pełen cykl (rozpalanie, palenie, wygaszanie, postój). Czyli więcej czasu piec stoi niż pracuje. Zobaczę, jak to będzie wyglądało przy niższych temperaturach oraz na przykład silnym wietrze, który siłą rzeczy wpływa na temperaturę w domu.

Przyznaję, że rozruch do stanu „produkcyjnego”, mimo drobnych turbulencji, przebiegł bez większych problemów. Podkreślam tu jeszcze raz dużą zasługę Pana Jacka Wyszyńskiego, bez którego byłoby to czasami problematyczne. Ma masę cierpliwości, doświadczenia i wiele życzliwości w trakcie udzielania pomocy „zielonemu” klientowi, a że ma gawędziarski sposób objaśniania problemów, to rozmowa z nim to czysta przyjemność.

Ocena pomocy zdalnej przez serwis w skali 0-10: 10

Eksploatacja

W trakcie użytkowania okazało się, że dobrze jest jednak ponownie sprawdzić ile tak naprawdę paliwa pobiera piec. Na pewno na dnie zbiornika powstała warstwa trociny. Pellet jednak z czasem się kruszy i sukcesywnie trociny opadają na dno, co może zmieniać charakterystykę poboru paliwa. Rura opadowa jest przezroczysta i widać na jej zwojach drzewny pył. Tak się składa, że posiadam wagę do ważenia niemowląt. Do niczego w sumie się już nie nadaje ale wywieziona w góry okazała się doskonałym narzędziem do testowania ile obecnie paliwa pobiera piec. Okazało się, że nawet jakby podajnik pracował nieprzerwanie, to na godzinę wsypie do pieca 5,4 kg paliwa. Z góry uprzedzam, że nigdy tak nie pracuje. Nawet w trakcie, gdy piec działa z pełną mocą, to pobiera około 3,8 kilograma paliwa na godzinę.

Mam już pewne wnioski co do czasu jego pracy. Zielone obszary to czas, gdy piec nie działa. Poniżej przykłady działania w różnych warunkach:

Pierwszy schemat dotyczy utrzymywania temperatury 21,5 stopnia, gdy na dworze jest około 0 stopni (wydłużony okres grzania wynika z faktu aktywowania ogrzewania ciepłej wody):

A tak to wygląda, gdy piec dba o to, by dom nie zamarzł (7 stopni):

Palnik potrafi mieć delikatny problem, by się rozpalić. Jak ustaliłem z panem Jackiem powodem może być występowanie delikatnego nagaru na końcu komory spalania lub podanie zbyt małej ilości paliwa. Ten nagar groźnie nie wygląda, ponieważ stanowi go warstwa popiołu, którą da się usunąć patyczkiem drewnianym. Żadnego dłutowania i skrobania metalowymi narzędziami. Piec jest grzeczny i wysyła maila, że nie udało mu się zapalić:

Aby pokonać ten problem metody postępowania są dwie:

Pierwsza polega na tym, że wyłączamy piec, patyczkiem dłubiemy w komorze spalania i ponownie zapalamy piec. Startuje wtedy bez problemu.

Druga metoda, zwłaszcza jak chcemy uczynić to zdalnie i nie ma nas przy piecu polega na tym, że tylko wyłączamy piec i załączamy ponownie. Bez problemu zapalił się po tej operacji. Jednakże z tego faktu płynie dość ważny wniosek: Otóż jeśli ktoś sądzi, że zostawi piec w domku, w którym stale nie przebywa, bez możliwości kontaktu ze sterownikiem przez Internet, może się gorzko rozczarować. Jak piec nie zdoła się zapalić, to stanie i będzie czekał na serwis nie dbając o to, że dom zamarza! Jeśli ktoś planuje zainstalować taką instalację w domku używanym okresowo, to Internet w nim i moduł internetowy jest koniecznością i należy go doliczyć do kosztów instalacji obowiązkowo. Wyłączenie i załączenie, nawet zdalne, jest postrzegane przez piec jako wykonanie serwisu i podejmuje on ponownie próbę ponownego rozpalenia, co raczej powinno bez problemu zakończyć się sukcesem. Komora spalania bowiem rotuje i kolejne rozpalenia po pierwsze są podejmowane w różnych jej pozycjach a dodatkowo zwiększona ilość pelletu, który zostaje w niej po poprzednich próbach rozpalania może „obtłuc” puchowy w konsystencji nagar. Problem ze sporadycznym problemem z rozpalaniem można pominąć w przypadku stałego zamieszkiwania w domu z takim palnikiem.

Nowy wniosek: Po konsultacji z panem Jackiem przestawiłem parametry nadmuchu przy rozpalaniu. Od tego czasu ani razu nie zdarzył się problem z rozpaleniem pieca. Problem został rozwiązany.

Ocena eksploatacji w skali 1-10 : 9

Zużycie paliwa

Ogrzewana powierzchnia: 140 m2
Dom ocieplony, ale nie energooszczędny.

Ponieważ już powoli wyrabiam sobie opinię na temat poziomu zużycia paliwa, to rozpoczynam zamieszczanie informacji ile pelletu palę. Kolejno podaję datę zasypu, temperaturę zewnętrzną i ilość paliwa w kilogramach. Ponieważ kupiłem w cenie około 1000 zł/tona, to te kilogramy są zarazem kosztem opału. Pierwszy zasyp zbiornika do pełna to 180 kg. Piec działa stale. Już pisałem, że nie zawsze jestem w domu, więc często działa w trybie przeciwzamrożeniowym. Stale utrzymywana jest temperatura minimum 7 C. Komfortową mam nastawioną na 21,5 C. Piec także grzeje CWU.

2016-08-01 15 C 180 kg Pierwszy zasyp w celu wypełnienia zbiornika.
2016-10-09 7 C 135 kg
2016-10-16 3 C 105 kg
2016-11-11 1 C 60 kg
2016-11-16 -2 C 105 kg
2016-11-21 11 C 45 kg
2016-11-26 8 C 45 kg
2016-12-04 -5 C 90 kg
2017-01-06 -14 C 180 kg
2017-01-07 -21 C 60 kg Tyle paliwa poszło przy porządnym mrozie na zewnątrz (-21), by zagrzać dom z 11 C na 21,5 C.
2017-01-08 -18 C 45 kg Taki był zasyp, ale dzienne grzanie w celu utrzymania 21,5, gdy na dworze było -18 oceniam na około 35kg/doba ( w tym CWU).
2017-01-15 -4 C 75 kg
2017-01-21 0 C 165 kg To jest przykład zużycia przy podtrzymaniu temperatury komfortowej 21,5 C i utrzymywaniu CWU. Oznacza to, że dziennie w trybie utrzymania normalnych, bytowych warunków piec spala na dobę około 24 kg pelletu. Ważne jest to, że nocami temperatura spadała do nawet -10 C.
2017-01-29 -7 C 135 kg Drugi tydzień ciągłego podtrzymania temperatury komfortowej 21,5 C i utrzymywaniu CWU. Zapewne z racji „wygrzania” ścian zużycie zeszło do około 20 kg na dobę przy podobnych, zewnętrznych warunkach termicznych.
2017-03-26 0 C 150 kg
2017-05-03 12 C 75 kg

Podsumowując: Do tej pory spaliłem 1650 kg pelletu i zarazem tyle złotych mnie to kosztowało. Jest to ocena kosztów za cały sezon grzewczy.

Szczegółowy opis zużycia niekoniecznie musi obrazować rzeczywiste koszty eksploatacji rozwiązania. Publikuję zatem ilości paliwa zakupione w poszczególnych latach:

2016 r – 3900 kg
2017 r – 1150 kg
2018 r – 1950 kg
2019 r – 975 kg
2020 r – 3900 kg

Zdalny dostęp.

Jak wspomniałem piecem można sterować zdalnie. Polega to zasadniczo na zalogowaniu się do strony operatora pieca. Można zainstalować aplikację komórkową, lecz jest dostępna wyłącznie na Androida. Nie mam smartfona z tym systemem, więc dla mnie to minus. Na szczęście można zwyczajnie zalogować się przez przeglądarkę komórkową i ma się identyczną funkcjonalność serwisu pomijając możliwość przejrzenia danych historycznych.

Dla mnie minusem tego systemu jest to, że nie da się ustawić korekty temperatury zewnętrznej. Ustaliłem z serwisem, że wskazania termometru zewnętrznego są zależne od długości i rodzaju przewodu, którym jest podłączony. Aż się prosi, by w takiej sytuacji zastosować korektę, którą zresztą dla termostatu pokojowego przewidziano w sterowniku.

Kolejną niedogodność stanowi pewna niekonsekwencja. Otóż na ekranie z kafelkami i na ekranie ze schematem pozycja temperatur zadanych i aktualnych jest przestawiona. Zupełnie tego nie rozumiem i dziwię się, że tego nie zmieniono.

Kafelki mające rączkę można klikać i dokonywać zmian wartości temperatur i trybów pracy. Dość wygodne rozwiązanie, choć nie aż tak oczywiste na początku. Mała instrukcja w stopce strony byłaby tu na miejscu. Przyznaję, że interfejs zdalnego dostępu oraz moje wrodzone lenistwo powodują, że nie używam panelu pokojowego i tego na piecu, tylko steruję piecem przez stronę. Poniżej przykładowe trzy ekrany z wyglądem strony sterowania:

Wszystkie zdjęcia

Nieśmiało liczę, że osoba je przeglądająca zorientuje się, które z zamieszczonych fotografii prezentują stan przed, a które po instalacji. Informuję, że mazy farby na otulinach są dziełem mojego syna, który pomalował kotłownię wczuwając się artystycznie w tą pracę i ubogacając jakże nudny, szary kolor gąbek.

Aby zobaczyć galerię proszę kliknąć w poniższy obrazek:


Wnioski końcowe po sezonie

  • Piec jest całkiem niezły. Da się przy palniku idącym na maksimum dotknąć króciec rury wychodzący z pieca. Dłoni bym za długo na nim nie trzymał, ale nie oparzy się człowiek. Dla mnie to oznacza, że odbiór ciepła przez piec jest efektywny. Zarazem temperatura spalin jest taka, że komin jest suchy.
  • Ilość popiołu jest faktycznie niewielka. Za cały sezon może 2 duże wiadra. Z tym, że dopiero raz popielnik opróżniałem. Coś mi tam w nim zalega.
  • Poprawienie nastaw zakończyło problemy z rozpalaniem. Ogólnie zła konfiguracja powoduje problemy eksploatacyjne i należy wszystkie parametry dostroić do instalacji i sposobu eksploatacji.
  • Ilość spalonego pelletu jest porównywalna do ilości węgla, który zużywałem. Uwzględniając jednak fakt, że grzałem dom PRZED przyjazdem i grzałem ciepłą wodę wygląda to tak, że śmieciuch ładowany łopatą nie ma szans z pelletem.
  • Prowadząc różne rozmowy z innymi użytkownikami takiego rozwiązania zalecam, by nie oszczędzać i kupić porządny palnik. Inaczej staniemy się niewolnikami takiego pieca. Na Internecie da się odszukać opisy mówiące o tym, że trzeba co tydzień dłutować nagar z palnika, że w kotle występują wybuchy, że słabo grzeje, że dużo pali. Moim zdaniem tylko Pellas rotacyjny wchodzi w grę. Po całym sezonie mogę z całą pewnością powiedzieć, że z palnikiem nie ma kompletnie żadnych problemów, a te, które występowały związane były z niepoprawnie skonfigurowanymi nastawami. Revo wcale nie jest taki drogi. W dodatku kupujemy go raczej na lata a nie na coroczną wymianę.
  • Palnik można zamontować do każdego pieca w drzwiczki. Widziałem też takie rozwiązanie. Jeśli nie chcemy ciąć rusztu, bo chcemy go zachować, a ma takie położenie, że uniemożliwia głębsze wsunięcie palnika, to można na drzwiczki z materiału izolacyjnego zrobić dylatację i doprowadzić do tego, że palnik będzie z drzwiczek wystawał na około 2 cm. To też pozwoli na poprawną pracę.

Moje ulubione wnioski:

  • Jest bardzo czysto !!! Wreszcie!!! Ludzie, jest naprawdę bardzo czysto!
  • Da się tym zdalnie sterować i w zimę przyjechać do cieplutkiego domu i od razu w piątek iść spokojnie spać. Miodzio!
  • Cena za węgiel i pellet wychodzi mi podobnie. Jak kupię w lokalnym tartaku, to na pellet będzie taniej.

Nie żałuję podjętej decyzji ani wybranego rozwiązania.


Zagadnienia techniczne

Ponieważ spotykam się z różnymi pytaniami dotyczącymi eksploatacji pieca postaram się krótko odpowiedzieć w tym punkcie na najczęściej zadawane pytania.

Doprowadzenie powietrza

Dobrze ustawiony piec więcej „stoi” niż się pali. Tym niemniej jednak jak już działa, to pobiera powietrze z otoczenia. Rekomenduję, by uszczelnić drzwi do kotłowni, by piec nie zabierał z budynku już ogrzanego powietrza, oraz zastosować doprowadzenie z zewnątrz typu „Z”. Jest to rura (u mnie zwykła kanalizacyjna o średnicy 10 cm), której wylot jest umieszczony tuż nad podłogą. Daje to taki efekt, że ogrzane w kotłowni powietrze nie ucieka na dwór przez wentylację, ponieważ unosi się do góry. Natomiast, gdy piec powietrza potrzebuje zupełnie spokojnie zaciąga go sobie przez rurę.

Powyższe zdjęcie nie jest może najlepszej jakości, ale obrazuje moje rozwiązanie.

Parametry pieca

Przyznaję, że z dużą dozą ostrożności podchodzę do publikacji tych parametrów. Z góry oświadczam, że należy ustawienia konsultować z kompetentnymi w tym zakresie instalatorami lub pomocą techniczną firmy Pellas.

Zrzuty parametrów są dostępne w galerii powiązanej z moim wpisem.

Z mojego punktu widzenia istotne parametry to dla parametrów serwisowych „Moc nadmuchu w trybie rozpalania”. U mnie w końcu ustawiona na 850 RPM. Większe wartości mogą powodować problem polegający na tym, że piec nie zdoła zapalić pelletu, ponieważ szybkość nawiewu jest tak duża, że „rozwiewa” gorące powietrze z grzałki i zapłon nie następuje.

W parametrach użytkownika z racji potrzeby intensywnego „rozgrzewania” domu przed przyjazdem zdecydowałem się na „Krzywą grzewczą obiegu” ustawioną na 1, „Przesunięcie równoległe krzywej grzewczej obiegu” na 7st C i „Współczynnik temperatury pokojowej” ustawiony na 20. Parametry te i ich znaczenie są opisane w instrukcji obsługi. Ogólne zagadnienia dotyczące krzywych grzewczych można także odszukać w Internecie. Zasadniczo parametry te wpływają na sposób liczenia temperatur i sterowanie zaworem czterodrogowym tak, by im większa jest „odległość” temperatury zadanej od faktycznej w pokoju piec starał się utrzymać dość wysoką temperaturę kaloryferów. Tu uwaga do osób stosujących ogrzewanie podłogowe: Należy parametry te skonsultować z serwisem, by nie przegrzewać znacząco podłogi i paneli. To są moje nastawy dla „zwykłych” kaloryferów.

Terminy

Jeszcze nie spotkałem się z sytuacją, by w trakcie jakiejkolwiek budowy czy remontu nie okazało się, że coś przeszkadza w utrzymaniu terminów. Oczywiście należy się na jakieś umówić i, niestety, dodać do nich z 30% czasu. U mnie nie tylko przy instalacji pieca zawsze były opóźnienia. Liczyłem się z nimi. Założyłem, że będą i delikatnego poślizgu terminu nie traktowałem jak nieszczęścia. Stąd prace nad modyfikacją kotłowni (ustalenia itp.) rozpocząłem w maju, by spokojnie we wrześniu zakończyć temat.

Części zamienne

Ponieważ wszystko w końcu się zepsuje staram się zabezpieczyć na wypadek awarii. Stąd też moja decyzja o tym, by od razu dokupić zapasową grzałkę służącą do rozpalania pelletu, ponieważ jest to pierwsza rzecz, która się zwykle psuje i której awaria może być dokuczliwa, zwłaszcza w sezonie grzewczym.

Oszczędzanie paliwa

Zauważyłem, że warto w ustawieniach ciepłej wody dać pracę pompy z priorytetem. Oczywiście jak rozgrzewam dom, to grzanie ciepłej wody jest wyłączone. Natomiast w trakcie normalnej pracy praca bez priorytetu powoduje niepotrzebne przegrzewanie domu nawet o 1,5 stopnia, co oczywiście kosztuje. W trybie bez priorytetu zawór czterodrogowy trochę ciepła zawsze daje w kaloryfery. Stąd taki efekt. W trybie pracy z priorytetem całe ciepło idzie do zasobnika ciepłej wody. Dopiero wychładzanie kotła załącza obieg kaloryferów. W ten sposób w trakcie normalnej eksploatacji mamy ciepłą wodę o oczekiwanej temperaturze. Zagrzewa się ona szybciej, niż w trybie pracy bez priorytetu. Unikamy też zbędnego przegrzewania domu, a przyznaję tego typu przegrzanie jest odczuwalne i niekoniecznie komfortowe. Nie przepadam za zbyt wysoką temperaturą. Oszczędzamy też nieco paliwa.

Modyfikacja zasobnika

Ponieważ kupiłem na próbę inny pellet niż Olimp, to z racji jego nieco innej struktury doświadczyłem zjawiska nieco większej produkcji trociny na dnie zasobnika oraz zmiany wydajności podawania paliwa. Przy pellecie o nieco gorszych parametrach piec miał problem z uzyskaniem temperatury oraz utrzymaniem parametrów pracy. Rozgoryczony uzyskanym efektem postanowiłem zmienić zasobnik na ten produkowany przez firmę Pellas. Jego zasadnicza zaleta polega na tym, że ma konstrukcję lejową, co powoduje, że nie ma w nim obszarów odkładania się trocin. Dodatkowo sposób montażu podajnika spowodował zmniejszenie jego konta pochylenia na zdecydowanie bardziej poziomy, co także zwiększa efektywność poboru pelletu i daje większą równomierność w ilości podawanego paliwa mniej zależną od stopnia wypełnienia zasobnika. To o czym warto wiedzieć, to fakt, że podajnik ślimakowy nie bardzo ma się o co oprzeć przy tym zasobniku i musi zostać podwieszony, co zobrazują zamieszczone niżej zdjęcia.
Przy okazji wymiany zasobnika wyjąłem z rury podajnika ślimakowego sprężynę odpowiedzialną za transport pelletu. Okazało się, że monter nie do końca ją dobrze wyprostował i miała ona kształt banana. Gorąco rekomenduję, by być przy montażu tego elementu. Poprawnie wyprostowana sprężyna powinna być luźno umieszczona w rurze i „dzwonić” o ścianki przy jej potrząsaniu. Moja aż zgrzytała okresowo przy obrotach, gdyż stopień jej wygięcia był taki, że utrzymywała stałe, dość silne naprężenie. Nie dość, że zaburza to nieco transport paliwa, to dodatkowo generuje zwiększone obciążenie dla silnika obracającego sprężynę. Po jednym sezonie zauważyłem w rurze dość poważne oszlifowania wynikające z tarcia elementów o siebie.

Nie zrobiłem, niestety, zdjęć wygiętej sprężyny by zobrazować problem. Zamieszczam dla przykładu zdjęcie ze strony Pellasa, by uwidocznić sprężynę w rurze. Jeszcze raz podkreślam – powinna być luźna i da się to uzyskać.

Obserwacja: Po kilku dniach pracy z wyprostowaną sprężyną zauważyłem jeszcze jedną rzecz. Otóż blokowała się w rurze tak bardzo, że silnik elektryczny dążąc do jej obrotu grzał się tak bardzo, że nie można go było dotknąć. Obecnie jest zimny. Oznacza to zarazem, że jeżeli jest bardzo gorący, to jest to wskazanie do przejrzenia podajnika ślimakowego.

Wracając do pierwotnego tematu zasobnika: Po pierwszych obserwacjach i przeważeniu paliwa zauważam znaczący wzrost równomierności podawanego paliwa. Testowo zasypałem zasobnik trocinami wymieszanymi z pelletem. Podajnik ślimakowy bez problemu pobrał tą mieszaninę i piec ją spalił bez problemu. Mój wniosek końcowy jest taki, że warto jednak kupić też dobry zasobnik. Ze względu na konstrukcję i cenę polecam ten z Pellasa. Poniżej dwa zdjęcia obrazujące ideę pracy zasobnika. Pozostałe są w galerii.

Komin

Przy paleniu pelletem trzeba brać pod uwagę akt, że piec nie zawsze „pracuje” i nie zawsze z pełną mocą. Dodatkowo dzisiejsze piece mają tak dobrą wydajność, że jeśli 15% wypracowanego ciepła idzie w komin, to już niektórzy kręcą nosem, że aż tak dużo. Mój piec ma zadeklarowane od 87 do 90% sprawności i raczej tyle właśnie jest. Co to oznacza? Otóż temperatura spalin wychodzących z pieca jest niewielka. Dodatkowo stygnięcie komina spowodowane programowo zamierzonymi postojami pieca powodują, że zacieki od góry do dołu z kondensatu mogą stać się codziennością. U mnie się tak właśnie stało po podłączeniu do komina, który radził sobie przy piecu węglowym. Bardzo gorąco rekomenduję, by skonsultować budowę swojego komina z naprawdę kompetentną osobą mającą pojęcie o ich konstrukcji. Inaczej bardzo źle się to skończy. Ja ostatecznie mam wstawiony wkład ze stali nierdzewnej. Zasady dla pieca pelletowego są bardzo podobne jak do budowy kominów pracujących z kondensacyjnymi piecami gazowymi. Dodatkowo uwzględnia się wymogi na średnicę wynikające z palenia drewnem. Daje to w moim wypadku komin o długości 10m o średnicy 165mm. Piec ma możliwość użycia paliwa zastępczego w postaci węgla i „zwykłego” drewna. Stąd takie wymiary. Moje problemy z kominem to historia na zupełnie inny wpis. Nadmienię tylko, że był popękany i miał uskoki.

Jeszcze raz namawiam do poważnego podejścia do kwestii odprowadzania spalin, które są w zasadzie relatywnie zimną mieszaniną pary wodnej i ditlenku węgla. Uniknie się wtedy wielu zaskoczeń i rozczarowań.


Awarie

Uszkodzony wentylator

W roku 2018 na początku czerwca miałem z piecem problem. Otóż piec w trakcie wygaszania zaczął sygnalizować uszkodzenie wentylatora. Oczywiście piszczał jak oszalały zgłaszając awarię, co budziło wszystkich w nocy. Oczywiście także zatrzymywał się i nie podejmował dalej pracy. Problem sukcesywnie narastał, bo początkowo zdarzało się to sporadycznie, a w końcu przeszło w tradycję. Znalazłem na to połowiczne rozwiązanie. Wyłączenie i włączenie pieca pozwalało zagrzać wodę. Awaria jednak jakaś była.

W związku z tym faktem zadzwoniłem do Pana Wyszyńskiego i zgłosiłem mu problem. W początkowym okresie, ponieważ awaria występowała sporadycznie, umówiliśmy się, że odwiedzi mnie serwis przy okazji „wycieczki” w moje strony. Później jednak poprosiłem o propozycję radykalniejszego rozwiązania mojego problemu. Firma Pellas stanęła na wysokości zadania i zaoferowała mi przysłanie palnika zastępczego na okres testów mojego. Równocześnie Pan Wyszyński mając możliwość ( jak i każdy z czytających zresztą) zapoznania się ze zdjęciami z mojej kotłowni zauważył, że przewód sterująco-zasilający idący do palnika ma pętlę. Zasugerował mi, bym rozprostował go. Nie omieszkałem tego uczynić i… problemy jak ręką odjął. W związku z tym poprosiłem o zaniechanie przysyłania palnika zastępczego i po dość solidnych testach grzania wody stwierdzam, że awaria została całkowicie rozwiązana.

Płyną z tego dość istotne dla mnie wnioski:

  1. Firma Pellas poważnie się zaangażowała w kwestię rozwiązania mojego problemu w sposób mnie satysfakcjonujący.
  2. Z racji tego, że w przewodzie idą przewody zasilające i sygnałowe (między innymi od czujnika Halla badającego obroty wentylatora) tworzenie pętli na przewodzie do palnika to bardzo zły pomysł, co szczerze każdemu odradzam.

Wszystkie zdjęcia: 

Autor: Jacek Kołcon

Hope is only illusion...

24 myśli na temat “Piec i palnik na pellet”

  1. Witam, Panie Jacku pisałem kiedyś na bloga odnośnie pieca na pellet 10 .2017.  Teraz mam pytanko odnośnie bloga czy jest on darmowy? Chciabym znaleźć darmową domenę i dodać własną stronę internetową ale wszytsko co znalazłem czasowo jest za darmo a za rok płatne. Prosze o podpowiedź. Dziękuję. Pozdrawiam

    1. Proszę założyć bloga na wordpress.com, podobnie jak ja. Jest to całkowicie darmowe. Jak widać nawet po Pana wpisie jakoś da się mnie odszukać 🙂

  2. Wspaniały Panie Jacku!
    Wielką zasługą jest podzielenie się tymi wszystkimi informacjami! Obecnie za wiedzę „know-how” płaci się dość duże pieniądze!
    Z mężem kupiliśmy dom z lat 60, około 300 metrów kwadratowych, stała ilość mieszkańców to na razie 4, w święta i zjazdy do 12. Jesteśmy w trakcie wymiany każdej instalacji, akurat ja zajmuję się również i piecem. Hydraulik, dość ogarnięty, pytał czy na pewno nie chcę się zdecydować na kocioł gazowy. Po pierwsze boję się gazu (traumy z dzieciństwa jednak robią swoje), po drugie – łysy pan zakręcający kurek lub podnoszący ceny jest mi mocno nie po drodze, po trzecie – kocioł gazowy uniezależnia mnie od dostawcy, po czwarte – mój poprzedni pracodawca ogrzewał Vaillantem i dom i wodę przy zużyciu ciepłej w ilości na 5-6 osób i miesięcznie był to koszt minimum 1000zł. Dzięki Panu mam mnóstwo kolejnych argumentów i jeszcze więcej wiedzy na temat pieców (nie, palników!) na pellet. Po pierwszym sezonie bardzo chętnie podzielę się z Panem i z Internautami tym, co udało mi się osiągnąć korzystając z blogu, zebranej wiedzy oraz prób i błędów.
    Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję!

  3. Panie Jacku mam już podłączony piec z tym palnikiem. Na ten czas wydaje się być wszystko OK. Zacząłem palić pelletem 8 mm ale słabej jakości. W Piotrkowie skąd jestem nikt nie sprzedaje dobrego pelletu tej grubości. Ten za to jest tani 650 za tonę. W palniku mam troszkę spieków, nie jest to dużo więc zostanę przy tym pellecie. Widzę że Pan nie oszczędza na pellecie, Olimp to wiodąca marka. Wspaniały blog.

    1. Szanowny Panie!
      Bardzo jestem ciekawy następującej kwestii: Czy te spieki to w palniku zostają, czy są opalane i spadają do popielnika. Revo powinien sobie z nimi radzić. Pewnie pellet ma „dodatek” z płyt wiórowych klejonych lub inne podobne wynalazki. Co do średnicy, to nie ma to większego znaczenia. Natomiast sądzę, że „zwykły” palnik już by wzbudzał przy tym paliwie „ciepłe” uczucia przy dłutowaniu.

      1. Revo rządzi te spieki spadają do popielnika. Dzisiaj zamówiłem lepszy pellet 8 mm i będę testował jak mi się skończy ten chłamik. Od użytkownika dowiedziałem się że 8 jest od 6 lepsza pod względem spalania, dłużej spala te bobki i paleta 8 schodzi wolniej.

      2. Czyli jest jak przypuszczałem. Jedyna wada jest taka, że skoro pellet jest nieco „wzbogacony”, to lepiej tego popiołu jako nawóz nie używać.

  4. Witam Panie Jacku. Przygodę z pellet dopiero zaczynam . Oczywiście palnik pellasX revo mini 26 kw wstawiony do pieca olejowego . Prosił bym o takie już sprawdzone nastawy parametrów pracy palnika ( oczywiście ja je sobie dopracuje do paliwa jakie Bede użytkowal) i jak powinien wyglądać płomień

  5. do dzisiaj Instalator mi nie podłączył pieca, może w przyszłym tygodniu ale nie mam pewności. Czytam znowu opinię no i tak myślę bo nie mieszkam w domu a chciałem tylko ogrzewać. Mam nadzieję że będzie rozpalał ten palnik pod moją nieobecność. Nie będę miłą też modułu Internetowego. Ale podobno regulator pokojowy pomaga w prawidłowej pracy pieca. Super napisał Pan artykuł, który podnosi mnie na duchu że wszystko będzie działać.

    1. Jeszcze nigdy żadna ekipa mi terminu nie dotrzymała. Stąd rozpocząłem rozmowy w maju z terminem na 1 października. Obiecali jakoś na koniec sierpnia (umowa), na 1 września na pewno było 😊. Ponieważ nie przekroczyli mojego założonego terminu nie robiłem problemu. Jednym z powodów opóźnienia było to, że dostarczony panel był uszkodzony. Wymieniony na nowy od razu w ramach gwarancji. Dodatkowo drzwi pieca były przerabiane pod palnik przez producenta. Wszystko w ramach wcześniejszego kosztorysu. W końcu na pewno zadziała i będzie ok.

  6. można jakiś numer tlefonu do firmy która mi pierwszy raz uruchomi palnik revo pellas? kupiłem kamena 14 kw z palnikiem revo, chciałbym żeby mi to ustawili tak jak Panu i abym cieszył się jak dziecko:). utkbernacki@wp.pl z góry dzięki.

  7. witam
    jestem przed kupnem kotła, czy mógłby Pan podac moc kotka (kw) jaki Pan kupil na 140m2.
    dobrego użytkowania życzę.
    Mirko

    1. Szanowny Panie!
      Mój kocioł ma 20kW. Widać to między innymi na jednym ze zdjęć, na których jest sfotografowana tabliczka znamionowa. Szczerze mówiąc dobrałem kocioł używając kalkulatora mocy kotła. Na głównej stronie Kamena także jest taki kalkulator. Nie sądzę, by była konieczność dobierania większej mocy w naszych warunkach pogodowych. Nawet duże mrozy, co widać na zrzutach z wykresów grzania, nie stanowiły dla tego pieca problemów. Palił wtedy, jak widać, w trybie około 50/50. Dla tak niskich temperatur problemem będzie czas zagrzania z przeciwzamrożeniowej temperatury 7C do komfortowej 21,5. Oceniam, że przy takim mrozie może to trwać nawet 2 doby. Wynika to z faktu, że w danym momencie pali się z 3 do 5 łyżek stołowych paliwa. Powtórzę: utrzymanie temperatury nie stanowiło problemu. W świetle uzyskanych przez sezon zimowy wyników jestem skłonny uznać, że wybrałem kocioł o zawyżonej mocy i zapewne ten mniejszy także spokojnie poradziłby sobie z ogrzewaniem domu. Kalkulator Kamena dla mojego domu rekomenduje moc 14kW.

  8. Dziękuję Panu za podzielenie się swoimi doświadczeniami, jestem na etapie konfiguracji zestawu z tym że u mnie wchodzi w instalację jeszcze bufor ciepła który już posiadam. Pana sugestie z pewnością uwzględnię 🙂 decyzja o palniku rotacyjnym już zapadła

  9. witam
    jestem przed kupnem kotła ekoGreń na pellet z palnikiem revo
    czy mógłby Pan napisać cos wiecej na temat domu?(rodzaj ścian grubość ocieplenia, grubość wełny na dachu, ilosc okien i drzwi balkonowych) rozumiem ze podane 140 m2 to tylko pomieszczenia ogrzewane, jaka jest całkowita powierzchnia domu?
    z góry dziękuję za odpowiedź

    1. Jest to typowy, całoroczny domek postawiony w górach. Co prawda jest wykorzystywany letniskowo, jednakże jego konstrukcja i plan de facto jest domkiem jednorodzinnym.
      Ściany z pustaka ocieplone styropianem 10 cm + tynk akrylowy.
      Dach ocieplony wełną 3 x 5 cm warstwy.
      2 drzwi zewnętrznych nieocieplonych (drewniana, lita konstrukcja)
      12 okien z szybą podwójną.
      140 to całkowita powierzchnia ogrzewana. Nie mam tam piwnicy czy innych, nieogrzewanych pomieszczeń.

      Proszę kupując palnik Revo kupić zasobnik na pellet z Pellasa. Będzie to technicznie lepsze rozwiązanie.
      Życzę miłego użytkowania rozwiązania.

  10. Drogi Jacku (pozwolisz że tak napiszę) jeszcze drobna informacja – skoro masz za mało paliwa na rozpalenie to wystarczy w ustawieniach zmienić wartość na wyższą (w fabrycznych jest podawanie ustawione na 20 s. o ile dobrze pamiętam a wystarczy zapodać 25 czy 30 sekund) ustawienia serwisowe/podać hasło dostępu/palnik/rozpalanie/ czas podawania – chyba tak to leciało 🙂
    no i mając palnik revo hmmm możesz śmiało korzystać z tańszych odmian pelletu a u Ciebie jak widzę: Olimp – choć ja sam jak zaczynałem przygodę z pelletem to miałem Barlinek power F1.
    jeszcze raz ciepło pozdrawiam i już się nie narzucam

    1. Bardzo dziękuję za tą sugestię. Tak to przestawię, co powinno skończyć problem z rozpalaniem. Przyznaję, że jest mi bardzo miło, że ktoś interesuje się moim wpisem. Skutek tej zmiany opiszę na blogu.

    2. Wydaje się, że problem został rozwiązany poprzez zmianę parametrów nadmuchu przy rozpalaniu. Po konsultacji z panem Jackiem obecnie już nie ma tego problemu. Mam nadzieję, że na stałe. Dawkę startową ponownie ustawiłem na wartość domyślną.

    3. Właśnie hasło dostępu do ustawień. Ja mam piec viteco wg mini compact i żeby zmienić nastawy potrzebuje hasło do serwisowych ustawień a serwisant niecgce podać bo niby tylko on to może robić by zmieniać ustawienia . Co zrobić?

  11. Witam, przeróbka i piec niczego sobie po prostu coś wspaniałego :), sam używam palnika firmy Pellas xmini w swoim olejaku i też jestem zadowolony, pozostałe akcesoria typu czujniki i econet też mam zamontowane i faktycznie daje to duży luksus użytkowania, z panem Jackiem W. też swego czasu miałem przyjemność się poznać osobiście (małe problemy) na początku eksploatacji ale obecnie od czterch lat korzystam z usług dobrodziejstwa jakim jest pellet i jest super.
    Malutka uwaga do autora blogu: nie jestem pewien czy ten pellet nie jest za blisko pieca (coś gdzieś tam kiedyś czytałem 🙂 )
    pozdrawiam i dobrego użytkowania życzę.
    Jerzy Włodarczyk

    1. Bardzo dziękuję za komentarz.
      Może faktycznie ten pellet trochę za blisko. Chyba nieco przesadziłem z zapotrzebowaniem. Do tej pory schodziło mi 1,5 tony węgla. Pelletu zakupiłem 4 tony i już widzę, że raczej zostanie. Przy 3 tonach odległość od pieca byłaby poprawna. Zresztą niedługo już taka będzie, bo „spalę” pierwszy rząd. Jeszcze raz dziękuję za sugestię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: